sobota, 11 kwietnia 2015

Rozdział 21

~"-Można tak powiedzieć... to mogę do niej wejść?
-Dziewczyna potrzebuje teraz dużo spokoju - Nagle usłyszałem krzyk pielęgniarki krzyczała po angielsku ale ja wszystko zrozumiałem "Panie doktorze serce się zatrzymało" Lekarz wbiegł do sali i zaczął reanimacje...."

Chodziłem w tą i z powrotem, jeśli ona umrze to ja też się zabije powtarzałem sobie. 
Chłopaki nareszcie przyjechali, nie wiem co oni tak długo robili w hotelu jak tu takie nieszczęście!
-I co z Anka?? - zapytał Florek
-Ku*wa nie wiem! Robią jej reanimacje!
-Co?! Jaką reanimacje! - Filip próbował wejść do sali ale ja mu zabroniłem chciałem aby lekarze mogli w spokoju ratować moją kobietę.
-Stary opanuj się! Musimy czekać! - oznajmiłem
-A jesli ona umrze? - zapytał smutny Rafał. Podszedłem do niego i po przyjacielsku go uściskałem.
-Rafał ona nie umrze... mam taką nadzieje - wyszeptałem mu do ucha.

10 minut później
Martwię się bardzo lekarze dalej ją ratują. Dlaczego ona to zrobiła przecież ja bez niej nie będę istniał. Chłopaki siedzieli załamani a ja dalej krążyłem koło sali Ani. 
-Janek usiądź, ona jest w dobrych rękach! - Florek próbował mnie uspokoić ale ja cholernie się bałem o Anke.
-Mordo ja tu sam zaraz zawału dostane jak się czegoś nie dowiem - w tym momencie z sali wyszedł pan doktor. 
-Proszę pana co z Anną? - zapytał Stach
-Było naprawdę ciężko ale w ostateczności udało nam się przywrócić akcję serca, jesli panowie chcą mogą do niej wejść ale tylko na chwile... - powiedział to bardzo szybko ale do mnie dotarło tylko to, że Anka żyje! Wbiegliśmy do niej jak stado dzikich zwierząt. Usiadłem na krzesełku obok jej łóżka, złapałem ją za dłoń i wymamrotałem "Kocham Cię! Dziękuje, że mnie nie zostawiłaś". Wtuliłem twarz w je zimną rączkę, chłopaki patrzyli na nas ze łzami w oczach...
-Kiedy ona się obudzi?  - zapytał głupio Rafał
-Stary najważniejsze, że żyje - odetchnął z ulgą Filip. Po mojej twarzy przeszły ciarki, poczułem ruch... Ania się budziła. Uśmiechnąłem się z nadzieją, dziewczyna zaczęła mrużyć oczami. Delikatnie otworzyła swoje prześliczne oczęta. 
-Boże obudziła się! - zawołał Maciek, nawet nie wiem skąd on tu się wziął ale to nie jest teraz ważne...
-Pprzepraszzam - wyjąkała bardzo cicho Anka
-Kobieto nie masz za co przepraszać! Jestem tak bardzo szczęśliwy, że żyjesz! - moje serce waliło jak szalone, łzy zaczęły spływać po moich policzkach. 
-Chłopaki możecie na chwile wyjść? - zadałem pytanie
-Jasne, okej - odrzekli

-Jasiu dziękuje, że... 
-Cii! Musisz odpoczywać, Kochanie przykro mi bardzo z powodu twoich rodziców - gdy wspomniałem o jej rodzinie nagle posmutniała lecz ja dokończyłem - ale wiec, że ja będę przy tobie zawsze! Kocham Cię! I bez Ciebie nie mógłbym żyć, chcę byś to wiedziała abyś już nigdy czegoś takie mi nie zrobiła. 
-Janek ale... ja już nie mam siły - wyjąkała odwracając wzrok, patrzyła teraz w okno...
-Co to ma znaczyć?! 
-Może to dobrze, że umrę nie będę już nikomu zawadzać...i tak wszyscy o mnie zapomną tak jak Marlena...
-Dziewczyno otrząśnij się ja nie mogę bez ciebie żyć!
-Jasiek zrozum przez całe życie byłam pośmiewiskiem w szkole wyżywano się na mnie. Ja chciałam coś w sobie zmienić odciąć przeszłość i zacząć żyć na nowo ale jak zawsze wszystko zepsułam... - jej wzrok znów przywędrował na mnie, patrzyła z wyrzutami i z bólem. 
-Co, jak ty zepsułaś?! To nie twoja wina, że ludzie są źli, że nie potrafią docenić takiego dobra jakim jesteś ty. Przykro mi z powodu twoich rodziców ale to nie twoja wina, że umarli!
-Człowieku ja nie mam dla kogo żyć! Chcę umrzeć!! - łzy pojawiły się w jej oczach, smutek był na tyle duży, że nie dała rady ich powstrzymać i rozpłakała się....
-Nie płacz! ... Pamiętasz jak pierwszy raz się spotkaliśmy? W twoje urodziny, a potem na deszczu i pamiętasz nasz pierwszy pocałunek? - otarłem jej łzy, nachyliłem się nad jej twarzą i dałem buziaka w czoło.
-Masz dla kogo żyć, dla mnie ...i chlopaków, że chyba mnie nie kochasz. Jesli tak jest to ja odejdę - odwróciłem się aby udać sie do wyjścia lecz dziewczyna złapała mnie resztkami sił za rękę i wyszeptała bardzo cichutko..
-Kocham Cię! Nie odchodź - więc wróciłem na miejsce, uśmiechnąłem się natychmiast a dziewczyna zrobiła to samo.
-Jasiu ja pamiętam wszystkie smsy, każdą wiadomość od ciebie, wszystkie spędzone godziny razem, wszystkie kłótnie, każdy pocałunek, przytulas nawet ten wasz nie udany kawał... - w oczach Ani znów pojawił się łzy ale tym razem łzy radości.
-Mam nadzieję, że będziemy na zawsze razem i nic nas nie rozdzieli - poinformowałem ją. 
Otworzyły się drzwi a za nimi był zniecierpliwiony Rafał
-Ej możemy już wejść??? - wypowiedział chłopak
-Wy zawsze! - odniosła się do tego Anka, chłopaki weszli z powrotem do sali, znowu nie wiem skąd oni to wzięli ale mieli ze sobą czekolade, kwiaty i miśki Ani na pewno poprawiło to humor....
-Jak się czujesz młoda - spytał Florian
-Czuje się okropnie ale nie fizycznie tylko psychicznie - zrobiła smutną minkę więc ja postanowiłem też zrobić taką troche smutną..
-Nie umieraj!!! Błagam nie umieraj!!!! Z kim ja będę kebaby jadł?! Kto będzie mi pizze kupował? - zabrał głos bardzo nieszczęśliwy Rafał
-Mordo przecież masz Stacha... - wycedziła Anka
-Staś to nie moja ukochana, najlepsza przyjaciółka Ania, która jest moją siostrą tylko jeszcze o tym nie wie - Rafał chyba pierwszy raz w życiu zrobił mine pedofilka nawet mu wyszła
-Matko sałatko Anka martwiłem się o ciebie - do sali wszedł Maciek myślałem, że stoi gdzieś koło chłopaków ale jednak nie miał ze sobą ogromnego misia! 
-Maciek ale ten misiek jest wielki! Większy od Filipa - zaśmiała się Ania chyba już wraca do normalności. Za chłopakiem wszedł lekarz, trochę się zdziwił, że dziewczyna się wybudziła...
-Przepraszam ale pacjentka musi odpoczywać więc najlepiej było by gdyby panowie wyszli... - przerwałem doktorkowi
-Chłopaki wy wracajcie a ja zostane, dobra?- odpowiedzi ekipy były różne "ok", "nie", "spadaj ja będę tu spał i czekoladki jadł" ~ to akurat powiedział Rafał. Lekarz westchnął głośno i wyszedł a chłopaki wrócili do hotelu, zostałem tylko ja i Ania.
-Janek ty też wracaj jest już późno...
-Cii! Musisz odpoczywać - złapałem ją ponownie za dłoń i przytuliłem do swoich policzków...

 Perspektywa Anki
Jest już naprawde późno a Janek nie wraca do hotelu gdzie on będzie spał? Bardziej martwiłam się o niego niż o siebie bo on jest dla mnie najważniejszy. Było widać, że chłopak jest strasznie zmęczony, ponieważ zasypiał z moją dłonią...
-Janek jak chcesz tu spać to przynajmniej przejdź się na tamten fotel będzie ci wygodniej - puściłam do niego oczko, chłopak posłuchał mnie przeszedł na wygodny fotel i już prawie miał zasypiać...
-Nie! Będę twardy i nie zasne! 
-Oczywiście - uśmiechnęłam się do niego, po kilku minutach chłopak zasnął w sumie ja też...

Nad rankiem obudził mnie całus w policzek od Jaska. Na mojej twarzy pojawiły się dość zauważalne rumieńce z resztą jak zawsze... 
-Pytałem się lekarzy kiedy będziesz mogła wyjść...
-I co?
-Jesli twój stan misiu się nie pogorszy to może nawet dziś...
-Jasiu wiem, że mam dla kogo żyć i te sprawy ale wiesz trochę ciężko mi będzie...
-Pamiętaj ja zawsze będę z tobą! A jak z ręką?
-Lepiej... nie wiem czy sobie poradzę bez rodziców. Może gdybym umarła to...
-Nie! Ja nie chcę tego nawet słyszeć!!! Teraz lece do hotelu się przebrać i zaraz będę - wypowiedział to i przytulił mnie na pożegnanie.

Perspektywa Jasia
Musze szybko złapać taksówkę, przebrać się coś zjeść i wracać do Anki, nie chciałem ją martwić ale gdy rozmawiałem z lekarzem... mam nadzieje, że jego teza się nie sprawdzi... Jesli ona.. nie nie moge nawet o tym myśleć. 
W koncu dojechałem do hotelu szybko pobiegłem do pokoju się przebrać, chłopaki już tam na mnie czekali...
-I co z Anką?? - zapytał Staś
-Nie za dobrze ale jej tego nie mówcie, jest już naprawdę w złym stanie nie chcę żeby było gorzej...
-Ok, co się tak spieszysz - chlapnął Florek
-Jak co? Przebiorę się i do szpitala jadę
-To my z tobą.... - dodał
-Róbcie co chcecie.... Wyciągnąłem z szafki jakieś ciuchy szybko się przebrałem i stałem już przed wejsciem kiedy usłyszałem krzyk kobiety...
-Jasiu!! -odwróciłem głowe do tyłu i powiedziałem cicho "O nie". Dziewczyna podbiegła do mnie...
-Dlaczego nie odpisywałeś ani nic?
-Daj mi spokój! - zaprotestowałem, tą dziewczyną była blondyna poznana kilka dni temu, przez którą pokłóciłem się z Anią
-Ale jak powiedziałeś... jesteś dalej z tą Anką czy jak jej tam?
-Nie powinno cię to obchodzić ja tobie nic nie obiecywałem to ty mi wcisnęłaś swój numer na siłę
-Prosze cię widziałeś tą dziewczyne wygląda jak siedem nieszczęść... AAAA! Ta szmata nie może mi zabrać chłopaka!
-Ku*wa jak jeszcze raz o niej cos takiego powiesz to cie zabije! - podniosłem pięść do góry, nikt nie będzie obrażać mojej miłości...
-Uderz, no uderz!
-Odpier*ol się w końcu ode mnie! - krzyknąłem i wyszedłem z hotelu łapiąc szybko jakaś taksówkę, dziewczyna stała jakby osłupiała... Mam nadzieje, że teraz się odwali ode mnie raz a na zawsze. 

Stałem już przed salą Anki, chciałem do niej wejść ale pielęgniarka mi zabroniła, powiedziała coś w stylu "nie wolno przeszkadzać w badaniach" Gdy chciałem się jej dopytać co o jakie chodzi odpowiedziała mi..
-Prosze pana pacjentka straciła dużo krwi i jej serce jest naprawdę osłabione ale proszę się nie obawiać gdyż znaleźliśmy dawcę krwi a teraz jest ona przetaczana...
_________________________________________________________________________________________
Eldo! Oto 21 rozdział ;3 piszcie co chcecie ale ja i tak uważam, że wyszedł strasznie nudny z resztą jak wszystkie moje rozdziały XD Jesli chcesz ze mną pogadać to zapraszam na aska http://ask.fm/XxanaxlovexX

Pamiętaj jesli jest nas więcej tym lepiej więc możesz pokazać mojego bloga innym będę wdzięczna ;3 <3 






piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 20

~"Zobaczyłam jak Filip śmieje się  z resztą chłopaków podeszłam do nich i powiedziałam:
-Filipku... - chłopak odwrócił głowe i ja wpakowałam babkę od Rafała mu na twarz... Ekipa zszokowana patrzyła to raz na mnie to raz na Filipa...

-Jeszcze raz dotkniesz mojego stanika to dostaniesz kebabem! - wykrzyczałam
-Mówisz kebabem.. to ja się pokuszę - dodał Janek. Cała czerwona ze złości tupnęłam nogą i odeszłam...
-Anka dzięki za babke bardzo smaczna - zawołał Filip smiejąc się. Usłyszłam mój telefon podbiegłam do torby i otworzyłam ją i wyciągnełam telefon. Włączyłam komórkę i odebrałam:
-Halo..."
-Przepraszam czy rozmawiam z Anna Lubińską? - zapytała osoba
-Tak, a ja z kim mam przyjemność?
-Oh tak! Jestem funkcjonariuszem policji, mam dla Pani złe wieści...-przerwał natychmiast w jego głosie można było poznać załamanie, smutek...
-słucham?!- stałam z telefonem a ekipa smiała się z Filipa...
-Pani...ehemm Pani rodzice... uczestniczyli w wypadku samochodowym...
-CO?! Co z nimi?? - zapytałam zdenerwowana, serce podeszło mi do gardła bałam się odpowiedzi...
-Bardzo mi przykro... nie żyją- poczułam mocne ukucie w klatce piersiowej tak jakby ktoś wyrwał mi serce, zrobiło mi się słabo, moje nogi odmówiły posłuszeństwa, zachwiałam się...
-Składam Pani najszczersze kondolencje...
-Ale czy to napewno oni?? - miałam jeszcze nadzieje, że to pomyłka
-Niestety tak, mieli dokumenty i Pani mama numer w telefonie do Pani... Bardzo mi przykro... Do widzenia - rozłączył się, a ja puściłam telefon na piach, moje ręce drżał. Przewróciłam się bezwładnie na ziemie, łzy spadały z moich policzków po chwili przerodziły się w prawdziwy deszcz... Dlaczego oni? Dlaczego!!! Nie zdążyłam się nawet z nimi przywitać... 
Nagle usłyszałam krzyk Jaśka..
-Anka co jest???- chciałam wydusić cokolwiek ale rozpacz mi nie pozwoliła. Czułam się okropnie, płakałam. Chłopaki podbiegli do mnie pytając o co chodzi lecz ja im nie odpowiadałam przez dłuższy czas... 
-Anka!!!!! 
-Oni...oni nie żyją - wyjąkałam
-Ale kto - spytał Rafał jedząc coś znowu.
-Mama.... tata nie ma ich - powiedziałam trochę bez sensu
-Boże Aniu! - Janek kucną koło mnie i mocno mnie przytulił... Łkałam w jego ramionach, nie czułam swojego serca było puste...

Jakimś cudem wróciłam do hotelu nie wiem jak i co się z chłopakami stało nie wiem gdzie są... czuje tylko rozpacz. Weszłam do pokoju natychmiast poszłam i do łazienki. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam ból i smutek, w oczach miałam mroczki odwróciłam wzrok i zobaczyłam żyletkę Floriana od maszynki do golenia...
Złapałam ją w dłoń oparłam się o sciane, usiadłam na ziemi... smutek wypełniał moje serce nie wiedziałam co robie. Skuliłam się i ryczałam...-Dlaczego mnie zostawiliście - wyszeptałam miejąc nadzieje, że mi odpowiedzą...
 Popatrzyłam na swój nadgarstek przyłożyłam do niego żyletke... już raz to robiłam w szkole kiedy ludzie tak bardzo mi dokuczali w tedy byłam młoda i głupia w sumie teraz też jestem taka. Nie pamiętam tego bólu ale pamiętam, że to zawsze mi pomagało.
Przycisnęłam mocniej ostrze i przeciągnęłam po skórze, nie czułam bólu tylko ukojenie. Kilka kropel krwi spadło na płytki.
Oderwałam narzędzie mordu i przybliżyłam je bliżej żył chciałam to wszystko zakończyć raz a porządnie. Wbiłam sobie żyletkę prosto w żyłę i przeciągnęłam  wzdłuż. -Kochani rodzice spotkamy się już za chwile - wybąkałam do siebie.

Po paru minutach
Nie czułam bólu fizycznego lecz psychicznego, na podłodze była kałuża krwi to już na pewno koniec ze mną. Ryczałam bardzo cicho nie miałam już na nic siły, czułam się bardzo zmęczona, powoli zasypiałam jeszcze tylko usłyszałam jak ktoś wchodzi do pokoju.

Perspektywa Jaśka
Biedna dziewczyna chyba jej rodzice umarli niestety nie dowiedziałem się zbyt dużo, na szczęście udało mi się ją przyprowadzić do pokoju powinna gdzieś tu być... rzuciłem okiem lecz jej nigdzie nie było, pewnie jest w łazience. Podeszłem do drzwi od toalety i zapukałem...
-Aniuuu możemy porozmawiać... bardzo mi przykro - zapukałem jeszcze raz lecz nikt nie odpowiadał, postanowiłem wejść możliwe, że jej tam nie było i rozmawiałem z drzwiami. Złapałem za klamkę opuściłem ją na duł, popchnąłem drzwi..
-Halooo jest ktoś - spojrzałem na podłogę i zobaczyłem kałuże czerwonej substancji. Natychmiast pomyślałem o najgorszym, wszedłem cały do WC i zamarłem... Zobaczyłem Anie całą we krwi z podciętymi żyłami leżała chyba nie przytomna, co ja mam teraz zrobic? - spanikowałem. Wróciłem do pokoju zabrałem telefon i zadzwoniłem na 999. wszystko powiedziałem jak na spowiedzi i po tym pobiegłem do Aneczki. Pani, która odebrała telefon powiedziała abym zatamował krwawienie i tak zrobiłem. Zabrałem ręcznik kucnąłem koło rannej i przyłożyłem do rany mocno zaciskając...
-Boże Anka coś ty zrobiła - dostrzegłem żyletkę
-Przepraszaaam...Jasiu wybaczz - wymamrotała
-Pamiętaj nie zasypiaj! Nie wolno ci! Jak zobaczysz ciemny tunel a na końcu światło to pod żadnym pozorem nie idż w stronę tego światła!!! - dziewczyna delikatnie się uśmiechnęła i straciła przytomność...
-Matko! Anka nie umieraj!!! Kocham Cię rozumiesz! Jak umrzesz to ja się zabije! Błagam nie zostawiaj mnie samego... ja bez ciebie jestem nikim. Kochanie nie zostawiaj mnie - rozkleiłem się nie wierze, że ona tak po prostu chce mnie zostawić. Czułem jak robiła się coraz zimniejsza, spojrzałem jej na twarz była dosłownie biała jak snieg. Przytuliłem jej głowe do swojej piersi powtarzając słowa "nie zostawiaj mnie!".

Karetka bardzo szybko przyjechała, kazali mi się odsunąć. Zabrali moją kobiete do szpitala lecz nie pozwolili mi z nimi jechać. Zabrałem tylko telefon i pieniądze na taksówke, wybiegłem szybko z hotelu. Ekipa błądziła gdzieś po restauracji gdy zauważył mnie Filip i zapytał gdzie pędzę odpowiedziałem:
-"Stary Anka się pocięła jade do szpitala" - powiedziałem do którego ją zabrali i żeby później przyjechali...

Byłem już w drodze... bałem się o nią cholernie aż z tego dostałem jakiś tików nerwowych. Całe szczęscie do szpitala też było niedaleko więc po jakiś 5 minutach byłem na miejscu. 
Wbiegłem do budynku dowiedziałem się, że Anka jest w sali nr 10 kiedy tam doszedłem zauważyłem lekarza 
-Przepraszam - powiedziałem po polsku, byliśmy w Chorwacji 
 -Słucham - lekarz mówił w moim języku
-Czy wie pan co jest Annie Lubińskiej? Taka wysoka, ładna brunetka. Przed chwilą ją karetka przywiozła....
-Ah tak! Jest w ciężkim stanie...
-Czy mogę do niej wejść??
-Prosze pana dziewczyna straciła mnóstwo krwi jest aktualnie w śpiączce a tak w ogóle Pan z rodziny?
-Można tak powiedzieć... to moge do niej wejść?
-Dziewczyna potrzebuje teraz dożo spokoju - Nagle usłyszałem krzyk pielęgniarki krzyczała po angielsku ale ja wszystko zrozumiałem "Panie doktorze serce się zatrzymało" Lekarz wbiegł do sali i zaczął reanimacje....
_____________________________________________________________________________________
Hejka to rodział 20!!! UWAGA! Próby samobójcze to nie rozwiązanie! Tu zostały użyte do rozdziałów. Pamiętaj nie wolno się tnąć! Jesli masz jakiś problem wpadaj no mojego aska ja naprawde jestem w stanie ci pomóc! Nie myśl sobie, że jak ja napisałam, że tnięcie się jest fajne to tak naprawdę jest. Napisałam tak na potrzebę rozdziałów!!! Ja też jestem człowiekiem i wiele już przeżyłam smutków i wiem co to jest depresja itd wiec, że masz we mnie oparcie! Masz problem napisz np w komentarzu, że go masz lub na aska i w pytaniu ja pomoge! ZAWSZE I WSZĘDZIE!

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział 19

~"-Dobra kupuj i chodźmy! - wyjęłam pieniądze z portfela i zapłaciłam za strój, wróciłam jeszcze do przebieralni i na bikini założyłam bluzkę i spodenki...
-Anka a mi też kupisz??? - zapytał Rafał, spojrzałam na niego i dosłownie padłam ze śmiechu miał na sobie założone zielone bikini w kebaby.

-Wiesz co grubasku pasuje ci idealnie! Bierzemy!"


-Rafał jesteś taki sexowny w tym bikini, że na pewno wyrwiesz jakiegoś chłopaka - zażartował Staś
-Cumplu ja jestem tego pewny! - odrzekł Rafał. Chłopaki mają do siebie dość duży dystans potrafią godzinami śmiać się z siebie i chyba właśnie dlatego ich lubię jesteśmy zgraną ekipą. 
-Mordy idziecie na tą plaże?? - zapytał zaciekawiony Maciek
-No już! Tylko się rozbiorę - Rafał zrobił głupią mine i zdjął górną cześć stroju z t-shirt'u rownież dolną część ze spodenek.
-Możemy iść!! - oznajmił szczęśliwy

Wyszliśmy ze sklepu, ja jeszcze odwróciłam głowe i ujrzałam smiejąca siękobieta, która tam sprzedawała. Na pewno smiała się z Rafałka. 
-Moja torebka! - jak zawsze muszę o czymś zapomnieć. W tym samym momencie podbiegł do mnie Filip wręczając zgube.
-Dzięki stary!
-No, no tylko nie stary!
-Ok - uśmiechnęłam się do niego i wyciągnęłam z torebki ciemne okulary. 

Na plaży nie było zbyt dużo osób w sumie to lepiej dla mnie bo nie chce aby ktoś widział mnie w tym bikini. Jasiek rzucił na piach szary koc, oczywiscie jako, że jestem jego dziewczyną ze pchałam go z niego i sama zajęłam cały. Niestety nie było mi dane wygrzewać się w słonku na wygodnym kocyku, ponieważ Janek położył się na mnie...
-Jasiek grubasie złaź!!!
-Ale gdzie ja mam leżeć jak ty zajełaś cały koc?
-Nie wiem! 
-No to ja nie zejde - próbowałam go zepchać ale Janek był strasznie ciężki postanowiłam mu ustąpić troche miejsca.
-Dało się? Daało sie!!! - powiedział robiąc mine pedofilka.
-A teraz młoda zdejmuj ciuszki! - wymamrotał
-Pfff jak ty się do mnie odzywasz? - szczeliłam specjalnie focha. Wstałam z koca i miałam już iść kiedy Jasiek pociągną moją rękę w dół i wróciłam na moje miejsce na wygodnym kocyku.
-Kobieto nie o to mi chodziło... bikini przecież masz ... rozumiesz - Jasiu bardzo się zakłopotał...
-Najpierw ty!
-Co ja? Przecież nie mam bikini - uśmiechnął się chytrze
-No ale kąpielówki to masz... więc - ja też umiem zrobić minke pedofilka. Jaś zrozumiał chyba o co mi chodzi, ponieważ odsunął się troche ode mnie aby mnie nie uderzyć jak będzie się "rozbierać". Złapał za duł koszulki podniusł ją do góry i zdjął. Widać było, że Janek to wysportowany chłopak, pod spodenkami miał kąpielówki.. nie pytajcie skąd to wiem... Gotowy Jasiok popatrzył na mnie, jego oczy mówiły teraz twoja kolej... Głośno wzdychnęłam przewróciłam wzrok i się "rozebrałam" oczywiscie miałam na sobie bikini.
-Mrrrr misiu...-Jasiek przybliżył się do mnie, objął mnie i pocałował mnie. 
-O matko sałatko?! Anka ty jesteś z Jaśkiem!! - zaśmiał się Maciek 
-No niestety -  powiedziałam ironicznie
-Dobra nie dyskutuj Anka chodź ze mną do wody...-oznajmił Janek
-Spadaj frajerze, woda jest zimna - rzekłam. Jasiek ze spuszczoną głową poszedł z Maćkiem do wody popływać. Ja miałam zamiar się troche opalić więc rozłożyłam sie wygodnie na kocu, włożyłam okulary przeciwsłoneczne, zamknęłam oczy i po pewnym czasie usnęłam...

Nagle poczułam na twarzy wode... była bardzo zimna. Otworzyłam oczy i ...chlup!
Jasiek wylał na mnie wode, którą miał w butelce... 
-Ty idioto! -cała mokra wstałam i zaczełam gonić Janka, spryciarz wszedł do wody więc ja za nim... i tak zaczeła się nasza bitwa na wode..
-Koniec!! - zakomunikowałam. W tym samym momencie jasiek gdzieś znikł, zanurkował...-będę mieć spokoj-pomyslałam. Nie wiem jakim cudem ale stałam w wodzie zanurzona po biust.
Ktos lub cos złapało mnie za kostkę... szarpnęło i upadłam, zanurzyłam sie cała w wodzie. Mocno zamknęłam oczy próbując wypłynąć, miotałam się na wszystkie strony brakowało mi oddechu, czułam jak trace przytomność a prąd zabierał mnie na głębszą wode, już ledwo się poruszałam lecz jakaś osoba złapała mnie i pomogła wypłynąć otworzyłam oczy i ujrzałam Jasia. Wyplułam wode prosto na niego.
-Ania przepraszam nie wiedziałem, że nie umiesz pływać- burknął
-To teraz wiesz - spojrzałam na niego z wściekłością. Odwróciłam się i ruszyłam w strone lądu.

Chłopaki jak zwykle się wygłupiali grali w siatkówke, a Rafał jadł chyba kebaba. Jasiek był zaraz za mną dalej mnie przepraszając...
-Mała nie fochaj się 
-Człowieku mogłeś mnie zabić! Myślisz choć troche?
-No przepraszam nie złość się
-Ok ale daj mi się spokojnie opalić, dobra?
-Dzięki mordko! - radosny pobiegł do Floriana, który grał w siatkówke z Filipem, Mackiem i Stachem.
Nareszcie chwila spokoju, wyszłam na łąd, podeszłam do kocyka i położyłam się na brzuchu. Znowu zasnełam lecz jak zawsze ktos to przerwał, ponieważ na placach poczułam zimne ręce. Odwróciłam głowe i kogo zobaczyłam? Filipa odpinał mi górna część bikini.
-Pacanie co ty robisz!!! Masz mi to zapiąć!
-Wstań i sama sobie zapnij - przemówił, w tym momencie byłam taka zła, że w jakiś sposób sobie zapiełam stanik, wstałam zdenerwowana podeszłam do Rafała, który tym razem jadł jakąś babke ja nawet nie wiem skąd to brał ale pewnie kupił bo koło plaży stał mały sklep. Zabrałam mu ją... schowałam za plecami... 
Zobaczyłam jak Filip smieje się  z resztą chłopaków podeszłam do nich i powiedziałam:
-Filipku... - chłopak odwrócił głowe i ja wpakowałam babke od Rafała mu na twarz... Ekipa zszokowana patrzyła to raz na mnie to raz na Filipa...
-Jeszcze raz dotkniesz mojego stanika to dostaniesz kebabem! - wykrzyczałam
-Mówisz kebabem.. to ja się pokuszę - dodał Janek. Cała czerwona ze złości tupnęłam nogą i odeszłam...
-Anka dzięki za babke bardzo smaczna - zawołał Filip smiejąc się. Usłyszłam mój telefon podbiegłam do torby i otworzyłam ją i wyciągnełam telefon. Włączyłam komórke i odebrałam:
-Halo...
___________________________________________________________________________________
Hejka to już 19 rozdział taki na szybko :P mam nadzieje, że się podoba nie chce się powtarzać ale jak czytasz to komentujesz, prosze cie abyś pomógł troche blogowi... powiedz innym o nim i bedzie spoczko :)
Dzięki za wyswietlenia i bla bla bla dzięki, że jestesce :PP
 

niedziela, 5 kwietnia 2015

Rozdział 18

~Był to wysoki brunet, szczupły i wysportowany. Stałam koło niego jak głupia patrząc mu prosto w oczy.
-To jeszcze raz pana przepraszam - wyjąkałam
-Ja cie przepraszam, mam na imię Maciek! - powiedział delikatnie
-Anka - podałam mu dłoń, on szybko ją uścisną. W tym samym momencie dostałam sms od Jaska:
"Długo jeszcze?! Pospiesz się bo mój przyjaciel za chwile przyjedzie do hotelu chce was zapoznać". Natychmiast mu odpisałam "Już lece"...
Schowałam telefon do kieszeni i już miałam się żegnać z Maćkiem lecz on mi przerwał...
-No to czesć Ania! Mam nadzieje, że mi wybaczysz nie chciałem na ciebie wpaść.
-Naprawdę nic się nie stało, przecież to ja na ciebie wpadłam - zaczelismy się kłócić kto na kogo wpadł było nawet zabawnie.
-Wiesz Maciek ja już też muszę lecieć kumple na mnie czekają - oznajmiłam
-A moge tak zapytać w którą stronę idziesz?-zapytał
-No do hotelu ****** - odrzekłam z usmiechem na twarzy.
-Nie możliwe ja też! To na pewno przeznaczenie - zaczęłam się śmiać a Maciek dołączył się do mnie. Ruszylismy w strone hotelu Maciek miał ze sobą 2 walizki..

Od plaży do hotelu nie było tak daleko kilka minut. Maciek dżentelmen otworzył mi drzwi oczywiscie weszłam pierwsza. Reszta ekipy czekała na nas w restauracji hotelowej, która znajdowała się niedaleko wejscia. Ku mojemu zdziwieniu Maciek podszedł do chłopaków i przywitał się z nimi jakby znał ich kupe czasu...
-Siema paruuffy! - krzyknął Maciek
-Mordo siema!! Ale my długo się nie widzieliśmy - powiedziała reszta ekipy
-Widze, że się już z Anka poznałeś - zaczął Staś
-Co? TO jest wasz kumpel, którego mieliście mi przestawić? - zadałam naprawde głupie pytanie.
-Haha! Mówiłem to przeznaczenie! - wszyscy wybuchli śmiechem...
-ANKA!!! Gdzie mój kebab?! - podniósł głos Rafał
-Luzik mordo! Jesteś w restauracji zamów sobie coś - uratował mnie Janek Pacanek łowca firanek. Gdy sobie o tym przypomniałam zaczęłam się chichrać pod nosem, chłopaki popatrzyli na mnie jak na debila.
-Co robimy? Idziemy gdzies? - zapytał znudzony Florian
-Plaża??? - zaproponował Jas
-Mordy spoko ale najpierw może sobie walizki odniose
-No spoko Jasiek cie zaprowadzi do naszego pokoju - wymamrotałam
-Co?! Dlaczego ja zawsze???
-Boo ty frajerku! - Janek popatrzył na mnie zagniewany. Mam nadzieje, że go nie uraziłam on tak łatwo się o wszystko obraza. A co do Maćka miły z niego chłopak znałam go zaledwie kilka minut ale już go lubię. Jasiek wziął od kumpla jedną walizkę i pomaszerowali do windy. W tedy sobie przypomniałam, że nic nie mam na plaże, żadnego stroju jak zawsze musiałam o czymś zapomnieć.
-Janek weź też moją torebkę tą czarną! - wykrzyczałam, Janek odwrócił się w moją stronę i kiwną głową na tak.

Janek z Maćkiem po paru minutach wrócili do nas. Jasiek szedł dumnym krokiem a na ramieniu miał zawieszoną moją torebke. Wybuchłam smiechem, reszta chłopaków była zajęta czymś całkiem innym i też bardzo ważnym oczywiście jedzeniem.
-Rafale, popatrz na mnie czy ta torebka pasuje mi do butów? - zapytał dumnie Jan. Rafałek obrócił głowę w stronę Jasia i powiedział...
-Torebka ładna ale buty...bez komentarza - zażartował Rafał
-Dobra Jasiek oddawaj torebke i chodzmy na tą plaże zanim się chłopaki rozmyślą - oznajmiłam. Jan podszedł do mnie i ze smutną miną oddał moją torebkę jego twarz mówiła "Mi bardziej pasuje".
Najedzona ekipa ruszyła w stronę plaży oczywiście musiałam wstąpić po drodze do jakiegoś sklepu na szczęście było ich pełno.
-Ej Anka idziemy na zakupy?? - zaproponował Maciek i Stach.
-No raczej! - odrzekłam szczęśliwa bo ja nie musiałam tego mówić. Dostrzegłam sklep z strojami kąpielowymi. Zatrzymałam się i otworzyłam drzwi chłopaki weszli za mną, troche było mi głupio. -Znając Jaśka będzie mi się pchał do przebieralni albo jeszcze gorzej...-pomyslałam.

Na pierwszy rzut oka byliśmy normalnymi klientami ale gdyby się przyjrzeć bardziej....
Florian zabrał z jakiejś szafki górna część bikini, przyłożył do klatki piersiowej i udawał, że ma cycki. Filip założył meskie kąpielówki o kilka numerów za duże. A Rafał... nie chcecie wiedzieć...
-No Anka pewnie bikini chcesz sobie kupić dla mnie - zaśmiał się Janek
-W snach frajerze - nie musze być dla niego miła ale i tak go kocham.
Chodziłam w kółko aż w końcu dostrzegłam idealny strój dla mnie. Podeszłam bliżej i już byłam pewna! To na 100% strój dla mnie! A tak dokładnie był to cały strój kąpielowy z rękawami i nogawkami, calutki czarny. Zdjęłam go z wieszaka i zawołałam:
-Jasiek to ten będzie chyba idealny! - przyłożyłam strój do siebie i troche się podśmiewałam.
-Prosze cie kobieto! Czemu ty tak uważasz jesteś taka ładna.... Boże - Janek uderzył się w głowe i zaczął czegoś szukać.
-Dziewczyno ja ci zaraz znajdę taki odjazdowy komplet, no w końcu mam lepszy gust od ciebie! - odłożyłam na miejsce strój nurka a Janek w koncu znalazł ten "idealny strój kąpielowy". Podszedł do mnie z czarnymi bikini..
-No chyba sobie żartujesz - prychnęłam śmiechem
-No chyba nie! Idź przymierz... dla mnie ...proszeeee - w końcu mu uległam.
-Tylko mnie zboki nie podglądać!!!
-My? Jak możesz my nie jesteśmy jacyś zboczeni... no dobra Jasiek jest małym podglądaczem - oznajmił Florian.
- Dzięki stary dodałeś mi otuchy
-Ja zawsze pomocny - wymusiłam z siebie uśmiech. Z niechęcią weszłam do przebieralni, zdjąłam bluzke podnosząc wysoko ręce... dół też ściągnęłam. Założyłam szybko bikini. Wydaje mi się, że za dużo im pokaże ale przecież wiele kobiet nosi bikini i jakoś nie narzekają.
-Jasiek daj swoją bluze - wyszeptałam tak aby tylko on usłyszał
-A po co ci? - wymamrotał
-Dawaj zobaczysz zaraz! - chłopak odsuną powoli zasłonę, chciał chyba zerknąć ale ja byłam szybsza i wyrwałam mu z ręki bluzę i natychmiast zawiązałam sobie ją na pasie.
-Ok! Jestem gotowa!
-To wyłaź szkoda czasu! - odrzekł Maciek. Odsunęłam tą zasłonę i wyszłam powoli. Zrobiłam chyba 3 kroki do przodu i zobaczyłam... Zdziwione miny chłopaków...
-Jaśka bluza? Było mówić pożyczył bym ci mojej bo jest wygodniejsza - dowcipny Filip zawsze ma cos do powiedzenia."Pożyczyłam" bluze Jaska, ponieważ nie zabrałam swojej a ta była na tyle długa, że zasłaniała moje grube uda.
-Dobra kupuj i chodzmy! - wyjęłam pieniądze z portfela i zapłaciłam za strój, wróciłam jeszcze do przebieralni i na bikini założyłam bluzke i spodenki...
-Anka a mi też kupisz??? - zapytał Rafał, spojrzałam na niego i dosłownie padłam ze smiechu miał na sobie założone zielone bikini w kebaby.
-Wiesz co grubasku pasuje ci idealnie! Bierzemy!
_______________________________________________________________________________
Eldo! To już 18 rozdział :DD Dziękuje jak zawsze za wszystko <3 http://strawpoll.me/4028784 <------------ wbijajcie i głosujcie!
Sorrka za to, że pisze takie krótkie ale jakoś nie potrawie dłuższych :(((

Zostaw po sobie ślad:
*klikając "+1"
*pisząc komentarz
*wpadaj też na mojego aska (ps możesz pytać naprawde o wszystko) http://ask.fm/XxanaxlovexX
pps mam też tumblr'a: http://xxanaxlovexx.tumblr.com




piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 17

~Po tym nie udanym żarcie chłopaków mieliśmy sie położyć spać no tak Staś, Rafał i Filip od razu wrócili do swojego pokoju tylko ja Florian i Jan jeszcze rozmawialiśmy. Nie mogłam zasnąć, zawsze o tej porze spałam jak kamien.
Jasiek dalej nie mógł uwierzyć, że ich tak nastraszyłam a Florian siedział na łóżku i obserwował Jana.
-Ale Anka jak ty?? - zaczął Jaś
-Normalnie. Koniec tematu! - odpowiedziałam stanowczo, powoli zaczynał mnie tym wkurzać ciągle się pytał jak mi się udało "odważnych mężczyzn" przestraszyć. Chłopak stał koło łóżka Florka, nareszcie ruszył się z miejsca podszedł powoli do mnie, nogą zahaczył o szafę, stracił równowagę i z impetem upadł na podłogę przy upadku złapał się za firanke zawieszoną na oknie i ją zerwał.
-Hahaha! Janek Pacanek łowca firanek - zażartowałam.
Florian pierwszy zaczął się smiać gdy ujrzał jak Jaś próbuje wstać z firanką na głowie. Ja nie dałam rady powstrzymać śmiechu i też wybuchłam.
-Mordy nie śmiejcie się tylko mi pomóżcie wstać!- Florian od razu podbiegł do niego i zdjął z niego firankę, złapał go za dłoń i pociągną do góry aby pomoc Pacankowi wstać.
-Pacanku wszystko dobrze - zapytałam troskliwym głosem
-Ja ci dam Pacanka! Tylko zawieszę ta firankę i sie policzymy! - odrzekł zdenerwowany Jasiu
Złapał za dwa rogi firany i próbował je przypiąć ale nie za bardzo to się mu udawało. Postanowiłam pomóc biednemu chłopakowi. Wstałam z łóżka wyrwałam mu firankę z dłoni, stanęłam na palcach i delikatnie zapięłam kawałek firanki do okna, po chwili firana wisiała na swoim miejscu...
-Prosze bardzo panie poradzę sobie ze wszystkim - zaśmiałam się.
-Osz ty tutko!! - Janek zdenerwowany zaczął mnie łaskotać, ja nie dałam rady utrzymać się na nogach i przewróciłam się na łóżko...
-Florek ratuj! - wystękałam...
-I kto sie teraz smieje Florek ci nie pomorze poszedł do WC! - oznajmił Jasiok
-Jasiek przestań prosze!! - płakałam już ze smiechu a chłopak dalej mnie łaskotał. Wiercenie nic nie dało Jasiek sie na mnie uwziął.
W tedy z toalety wyszedł zdziwiony Florian.
-Co tu się dzieje!!! Jasiek nie torturuj Aneczki!
-No dobra... mała masz szczęście, że Florek wrócił - pościł do mnie oczko....

Nad rankiem usłyszałam telefon Jaśka, miałam nadzieje, że wyłączy go ale... się myliłam. Z niechęcią wstałam i poszedłem śpiąca. Przetarłam oczy i wyłączyłam budzik Janka, biedaczek ustawił sobie go na 6:00 ale i tak go nie obudził. Nie myślałam nawet o tym zebym ja go budziła. Zerknęłam jeszcze raz na telefon Janeczka, w Chorwacji jesteśmy już 5 dni no i oczywiście nie biegałam prawie tydzień. Postanowiłam to zmienić, zrobiłam sobie szybki prysznic i ubrałam dresowe ciuchy idealne do biegania, zabrałam ze sobą telefon i słuchawki...

Biegałam już dobrą godzinę lecz dla mnie to za mało. Z resztą chłopaki wstają tak o 8-9. - Mam jeszcze dużo czasu - pomyslałam...
Pobiegłam w stronę plaży gdy nagle poczułam w kieszeni wibracje mojego telefonu przyszedł do mnie sms. Wyciągnęłam komórkę z kieszeni, włączyłam i przeczytałam sms od Jaska :
"Gdzie jesteś tutko?!" Odpowiedziałam mu szybko "biegam :)"
Jasiek już nie odpisał nic, w sumie to lepiej będę mieć wreszcie czas dla siebie. Jestem bardzo ciekawa co słychać u moich rodziców dawno się do mnie nie odzywali, trochę za nimi tęsknię.
Znów przyszedł do mnie sms tym razem od Rafała : " paruuufkoo po drodze kup mi kebaba"
Chichotałam pod nosem i natychmiast mu odpowiedziałam: "poproś Filipa bo ja biegam!" cisza nie trwała długo, ponieważ Rafał napisał do mnie "Ale Filip powiedział żebym ciebie poprosił, proszeee parufffko kupisz mi kebaba?" odpisałam"no dobra za godzine będę" dostałam natychmiastową odpowieć " NIE!!!! Dlaczego tak długo ja nie wytrzymam tyle, paruufffoo jestem głodny teraz!"
ostatni sms do Rafała brzmiał "Pało to do restauracji idz! Wystarczy jak windą na dół zjedziesz!!".
Więcej sms'ów nie dostałam, chłopaki chyba naprawdę nie poradzą sobie beze mnie... Schowałam telefon do kieszeni, teraz już szłam, podniosłam głowe do góry i nie chcący wpadłam na jakąś osobe. Przewróciłam się na piasek również jak ta osoba.
-Bardzo przepraszam jaka niezdara ze mnie - spojrzałam na postać mężczyzny
-Nie to ja przepraszam to ja jestem wielką niezdarą! - mężczyzna wstał i podał mi dłoń aby pomóc mi wstać.
______________________________________________________________________________
Hejka! Oto rozdział 17 ^-^ jak możecie zauważyć trochę się to zmieniło :P Dziękuje za wyświetlenia <3 loffki
Jesli nie masz nic przeciwko to pomóż mi troche zareklamować naszego bloga tak! naszego bloga! Bo ja i wy tworzymy nasze ff :)
http://strawpoll.me/4028784 <--------------------- Bardzo ważne!!! Dotyczy nowych rozdziałów!!
Zostaw po sobie ślad:
*pisząc komentarz
*zostawiając "+1"
*wpadnij również na mojego aska http://ask.fm/XxanaxlovexX  
*tumblr'a http://xxanaxlovexx.tumblr.com